Takie opowiadanie o Larrym, pisane teraz :))
___________________________________
- Harry, nie chcę cię wyganiać, ale jest już późno. Nie powinieneś może iść do domu? - Louis westchnął cicho, stawiając na stole miskę z resztką chipsów. Harry rzucił się na nią niczym wygłodniałe zwierzę i z zachłannością zaczął pożerać okruszki.
Louis pokręcił tylko głową i usiadł na sofie obok swojego przyjaciela. Znał Harry’ego od kilku lat, jednak czuł, jakby towarzyszyli sobie od dziecka. Harry, mimo swojego porywczego charakteru, rozumiał Louisa najlepiej.
Louis pokręcił tylko głową i usiadł na sofie obok swojego przyjaciela. Znał Harry’ego od kilku lat, jednak czuł, jakby towarzyszyli sobie od dziecka. Harry, mimo swojego porywczego charakteru, rozumiał Louisa najlepiej.
- Lou…- Harry wymamrotał imię chłopaka pod nosem. - Daj mi coli…
- Przed chwilą wypiłeś końcówkę, nie ma już więcej – warknął Louis. Był już trochę zmęczony obecnością chłopaka. Siedział tu od rana, a w dodatku zjadł mu wszystkie zapasy słodyczy.
- W takim razie może być coś mocniejszego- Na twarzy Harry’ego pojawił się łobuzerski uśmiech. Chłopak z pewnością lubił prowokować, szczególnie swojego najlepszego kumpla. Louis wziął głęboki oddech, próbując się uspokoić. Zamknął oczy i delikatnie przygryzł dolną wargę, po czym wstał i podszedł do drewnianej komody. Nachylił się, szperając pomiędzy najróżniejszymi rodzajami alkoholów.
- Mhm, Lou, ubrałeś dziś moje ulubione bokserki. Uwielbiam cię w fioletowym - zamruczał Harry, po czym wybuchnął śmiechem. Zachowywał się, jakby już przedtem trochę wypił. Najlepsze było to, że Louis nie podawał mu wcześniej alkoholu. Ale to Harry, jemu nawet cola szkodziła. Louis zaśmiał się cicho na swoje myśli i w końcu wstał, trzymając w ręku dwulitrową butelkę Bolsa.
Harry chciał w końcu czegoś mocniejszego, więc Louis nie bawił się w robienie drinków, wlał tylko wódkę do szklanki i podał chłopakowi.
Harry chciał w końcu czegoś mocniejszego, więc Louis nie bawił się w robienie drinków, wlał tylko wódkę do szklanki i podał chłopakowi.
***
- Harry, ty cholerna paskudo - warknął Louis, leżąc na dywanie. Obok niego turlała się pusta butelka po Bolsie.
Na brzuchu Louisa leżał nieporuszony Harry, który zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że w ciągu niecałej godziny opróżnili tak dużą butelkę wódki.
Na brzuchu Louisa leżał nieporuszony Harry, który zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że w ciągu niecałej godziny opróżnili tak dużą butelkę wódki.
- Czego chcesz? – westchnął chłopak, wiercąc się na ciele przyjaciela. W końcu ułożył głowę na torsie Louisa i zamknął oczy z błogim uśmiechem
- Zejdź ze mnie. Jesteś ciężki- westchnął Louis i przeczesał palcami swoje ciemne włosy. Było mu niedobrze.
Nie miał nic przeciwko Harry’emu leżącemu na nim, ale wolał romantyczniejsze klimaty… Duża, kwiecista łąka, bogaty pokój hotelowy albo duża wanna z ciepła wodą i płatkami czerwonych róż…
- Nie. Tak mi dobrze, nie zejdę- odpowiedział cicho Harry i podkurczył nogi, niechcący ocierając się udem o krocze chłopaka. Louis drgnął, zaciskając oczy, na co Harry zaśmiał się głośno
Nie miał nic przeciwko Harry’emu leżącemu na nim, ale wolał romantyczniejsze klimaty… Duża, kwiecista łąka, bogaty pokój hotelowy albo duża wanna z ciepła wodą i płatkami czerwonych róż…
- Nie. Tak mi dobrze, nie zejdę- odpowiedział cicho Harry i podkurczył nogi, niechcący ocierając się udem o krocze chłopaka. Louis drgnął, zaciskając oczy, na co Harry zaśmiał się głośno
- Nie wiedziałem, że ma pan takie wrażliwe ciało, panie Lou…- szepnął do jego ucha, ponownie ocierając się o dolne partie chłopaka. Dodatkowo zwilżył wargi w prowokujący sposób.
- Zamknij się, głupku - syknął Louis i zacisnął pieści. Nagle poczuł na swojej szyi delikatne palce przyjaciela. Westchnął. Postanawiał się więcej nie sprzeciwiać. Harry i tak był nawalony, więc nic nie będzie pamiętał. Louis oparł się na łokciach i wpił się namiętnie w ciepłe wargi Harry’ego. Zacisnął palce na biodrach chłopaka, gładząc językiem jego podniebienie.
Harry zamruczał cicho, czując jak usta Louisa zjeżdżają na jego szyję. Odchylił głowę do tyłu, poruszając delikatnie biodrami.
Louis zaczął rozpinać guziki swojej koszuli, po chwili eksponując nieźle wyrzeźbiony tors, po czym zabrał się za koszulkę Harry’ego.
Pocałunek stawał się coraz brutalniejszy. Dłonie Louisa zwinnie wjechały pod spodnie ukochanego.
Harry zamruczał cicho, czując jak usta Louisa zjeżdżają na jego szyję. Odchylił głowę do tyłu, poruszając delikatnie biodrami.
Louis zaczął rozpinać guziki swojej koszuli, po chwili eksponując nieźle wyrzeźbiony tors, po czym zabrał się za koszulkę Harry’ego.
Pocałunek stawał się coraz brutalniejszy. Dłonie Louisa zwinnie wjechały pod spodnie ukochanego.
- Co chcesz zrobić? - cichy jęk wydarł się z ust Harry’ego, gdy oboje nadzy leżeli na podłodze.
- A jak myślisz? - Louis uniósł brwi , po chwili zasysając się na obojczyku chłopaka. - Sam mnie do tego prowokowałeś - dodał.
Harry już nic na to nie odpowiedział. Rzeczywiście, prowokował go, ale był przekonany, że Louis jest nieugięty. Na pewno nie spodziewał się takiego obrotu spraw.
Nagle poczuł, jak dłoń przyjaciela przejeżdża delikatnie po jego udzie. Złączył nogi i zadrżał.
- I kto ma tu wrażliwe ciało, panie Harry? - zapytał zmysłowo Lou, na co Harry tylko prychnął. Chciał jeszcze coś dodać, jakąś ciętą ripostę, jednak brunet zamknął mu usta zachłannym pocałunkiem.
Korzystając z okazji, że Harry nie może mówić, rozchylił uda chłopaka i pogładził jego naprężoną już męskość. Harry oderwał się od ust chłopaka i jęknął, próbując zacisnąć uda, jednak mocny uścisk Louisa uniemożliwiał mu to.
Chciał przestać, wyszarpnąć się, ale w tym samym momencie poczuł, jak smukłe palce chłopaka wsuwają się w jego mokre, ciasne wnętrze. Krzyknął głośno imię przyjaciela i wygiął się w łuk.
Czuł, jak fala podniecenia przepływa przez jego ciało kumulując się w jego dolnych partiach.
Kręcił delikatnie biodrami, jęcząc cicho. Nigdy nie doznał takiego uczucia, ale musiał przyznać, że było ono cholernie przyjemne.
Po chwili Harry poczuł, jak szczupłe palca Louisa są zastępowane przez coś większego. Bardziej rozchylił nogi, zarzucając je na ramiona chłopaka
Harry już nic na to nie odpowiedział. Rzeczywiście, prowokował go, ale był przekonany, że Louis jest nieugięty. Na pewno nie spodziewał się takiego obrotu spraw.
Nagle poczuł, jak dłoń przyjaciela przejeżdża delikatnie po jego udzie. Złączył nogi i zadrżał.
- I kto ma tu wrażliwe ciało, panie Harry? - zapytał zmysłowo Lou, na co Harry tylko prychnął. Chciał jeszcze coś dodać, jakąś ciętą ripostę, jednak brunet zamknął mu usta zachłannym pocałunkiem.
Korzystając z okazji, że Harry nie może mówić, rozchylił uda chłopaka i pogładził jego naprężoną już męskość. Harry oderwał się od ust chłopaka i jęknął, próbując zacisnąć uda, jednak mocny uścisk Louisa uniemożliwiał mu to.
Chciał przestać, wyszarpnąć się, ale w tym samym momencie poczuł, jak smukłe palce chłopaka wsuwają się w jego mokre, ciasne wnętrze. Krzyknął głośno imię przyjaciela i wygiął się w łuk.
Czuł, jak fala podniecenia przepływa przez jego ciało kumulując się w jego dolnych partiach.
Kręcił delikatnie biodrami, jęcząc cicho. Nigdy nie doznał takiego uczucia, ale musiał przyznać, że było ono cholernie przyjemne.
Po chwili Harry poczuł, jak szczupłe palca Louisa są zastępowane przez coś większego. Bardziej rozchylił nogi, zarzucając je na ramiona chłopaka
-Lou!! - krzyknął chłopak, czując jak pulsująca męskość Louisa rozpiera jego ciasne wnętrze.
Louis ruszał się w nim szybko, brutalnie, ocierając się o gorące ścianki Harry’ego. Zacisnął palce na jego biodrach, sapiąc głośno. Chcąc dać Harry’emu jeszcze większą przyjemność, palcami zaczął gładzić jego napletek.
Jego agresywne ruchy sprawiały, że Harry wił się pod nim i krzyczał głośno. Dobrze, że Louis mieszkał w jednorodzinnym domku, bo w bloku sąsiedzi zaczęliby się już schodzić pod jego drzwiami i oskarżać o zbyt głośny seks.
Louis zwolnił, jednak wchodził w Harry’ego znacznie głębiej, ocierając się o jego prostatę. Harry zareagował na to głośnym jękiem, po czym zacisnął palce na włosach kochanka. Czuł, że podniecenie zaraz go rozsadzi. Zacisnął mocno pośladki, jednak nic to nie dało. Naprężył się i wraz z głośnych krzykiem, doszedł. Białe nasienie wytrysnęło na jego brzuch.
Jego agresywne ruchy sprawiały, że Harry wił się pod nim i krzyczał głośno. Dobrze, że Louis mieszkał w jednorodzinnym domku, bo w bloku sąsiedzi zaczęliby się już schodzić pod jego drzwiami i oskarżać o zbyt głośny seks.
Louis zwolnił, jednak wchodził w Harry’ego znacznie głębiej, ocierając się o jego prostatę. Harry zareagował na to głośnym jękiem, po czym zacisnął palce na włosach kochanka. Czuł, że podniecenie zaraz go rozsadzi. Zacisnął mocno pośladki, jednak nic to nie dało. Naprężył się i wraz z głośnych krzykiem, doszedł. Białe nasienie wytrysnęło na jego brzuch.
Przycisnął do siebie Louisa, który przejechał dłonią po jego ciele, jednak nie przerywał.
Był jeszcze bardziej agresywny niż na początku.
Po chwili Harry poczuł, jak ostre paznokcie chłopaka wbijają się w jego ciało. Lou tracił nad sobą kontrolę.
Nie minął moment, a ciepła sperma Louisa rozlała się we wnętrzu Harry’ego.
Chłopak stęknął głośno, opadając na ciało przyjaciela. Pocałował go delikatnie w ramię i zamknął oczy, próbując unormować oddech.
Był jeszcze bardziej agresywny niż na początku.
Po chwili Harry poczuł, jak ostre paznokcie chłopaka wbijają się w jego ciało. Lou tracił nad sobą kontrolę.
Nie minął moment, a ciepła sperma Louisa rozlała się we wnętrzu Harry’ego.
Chłopak stęknął głośno, opadając na ciało przyjaciela. Pocałował go delikatnie w ramię i zamknął oczy, próbując unormować oddech.
***
Harry otworzył oczy. Chciał wstać, jednak trzy rzeczy stały mu na przeszkodzie: początkowo poczuł straszny ból głowy i jeszcze mocniejszy ucisk na tyłku. Jęknął. Co za nieprzyjemne uczucie. Trzecia rzeczą była głowa Louisa, leżąca na nagim brzuchu chłopaka.
Lou gdy spał wyglądał tak niewinnie… Nie tak, jak zeszłej nocy.
Harry dokładnie wszystko pamiętał. Aż się zdziwił, że miał taka dobrą pamięć, skoro wczoraj wlał w siebie litrowe ilości alkoholu.
Położył się i ponownie jęknął. Nie zasłużył sobie na takie cierpienie…
Lou gdy spał wyglądał tak niewinnie… Nie tak, jak zeszłej nocy.
Harry dokładnie wszystko pamiętał. Aż się zdziwił, że miał taka dobrą pamięć, skoro wczoraj wlał w siebie litrowe ilości alkoholu.
Położył się i ponownie jęknął. Nie zasłużył sobie na takie cierpienie…
- Ty głupku - mruknął do śpiącego przyjaciela. - Przez następny tydzień będziesz mnie nosił.
